W samym sercu Boliwii, na wysokości ponad 2500 m n.p.m., stoi dom. Z zewnątrz skromny, ale dla ponad 200 dziewczynek, które przez lata znalazły w nim schronienie, to był i jest najprawdziwszy dom.
Dzieci nastoletnich matek, córki handlarzy narkotyków, sieroty po zmarłych rodzicach, ofiary przemocy seksualnej, w tym gwałtów, czy też dzieci niezaradnych życiowo rodziców. Takimi życiorysami legitymuje się 60 dziewczynek – aktualnych mieszkanek Domu dla Dziewcząt Świętego Franciszka, prowadzonego przez Siostry Sercanki w Cochabambie.
Do Hogar de Niñas San Francisco dziewczynki trafiają czasem jako roczne maluchy, a odchodzą dopiero jako dorosłe kobiety – z wykształceniem, zawodem, gotowe do życia na własną rękę. To bezpieczna przystań dla dzieci, które nie mają rodziców, które zbyt wcześnie musiały dorosnąć i które szukają miłości, troski i stabilności.

W Cochabambie zima zaczyna się w czerwcu. Poranki są lodowate, a temperatura spada nawet do 0°C – wewnątrz często jest niewiele cieplej. W domu nie ma centralnego ogrzewania, dlatego dziewczyny muszą radzić sobie śpiąc w dresach, kurtkach, czapkach i otulając się kocami.
Przeziębienia, infekcje i ogólne osłabienie są powszechne w tym okresie. Zimno przenika przez stare, nieszczelne, 30-letnie drewniane okna, które pamiętają początki tego miejsca. Są nieszczelne i nie chronią przed przenikającym zimnem. Ich wymiana stała się koniecznością – nie luksusem, lecz pilnym działaniem, które ma realny wpływ na zdrowie i codzienne funkcjonowanie dziewczynek.
Marzeniem sióstr i dzieci są nowe okna z podwójnymi szybami, które zatrzymają ciepło wewnątrz budynku i pozwolą poprawić komfort życia, szczególnie w okresie zimowym. Jak pisze siostra Anna Kurysz SSCJ, dyrektorka sierocińca:
Nie mając ogrzewania w domu, chodzimy cały czas w swetrach i kurtkach, a do spania ubieramy dresy, bo ciężko zasnąć trzęsąc się z zimna. Marzą nam się nowe okna z podwójnej szyby, aby dzieciom było cieplej w zimie i jesienią, by nie zaziębiały się tak bardzo.
Potrzebujmy zebrać 152000 złotych na kupno, wymiana, utylizacja starych okien oraz malowanie pokoi dzieci.
Pomóż nam wymienić okna na nowe i podaruj dzieciom ciepło.
Przeczytaj list od siostry Anny z Cochabamby.
Zaczynając projekt wymiany okien w sierocińcu w Cochabambie, nie mieliśmy wątpliwości, że się uda. Miłość do dziewczynek z Boliwii nie maleje, a ich życie właśnie zmieniło się diametralnie na lepsze – a to tylko dzięki Wam, drodzy. Dziękujemy!
Czcigodni Ofiarodawcy,
Hogar de Niñas San Francisco to przede wszystkim 60 dziewczynek, które tu zamieszkują. Przez wiele lat to miejsce stało się dla nich rodzinnym domem. Sierociniec funkcjonuje od ponad 30 lat i stał się schronieniem dla wielu dziewcząt. Niektóre z nich zamieszkały z nami od pierwszego lub drugiego roku życia.
Po tak wielu latach dom wymaga już poważnych napraw, nie tylko zaklejania dziur, które pojawiają się na skutek częstych trzęsień ziemi. Zawsze trudno było nam przetrwać okres zimowy, ponieważ temperatury spadają do zera, a nasze skromne, bardzo cienkie szyby i popękane ramy nie utrzymywały ciepła wewnątrz domu. Do spania zakładamy dresy i czapkę, a i tak trudno zasnąć, gdy jest tak zimno.
Tak narodził się projekt „Podaruj Ciepło”, który obejmował usunięcie starych okien i zainstalowanie nowych, wykonanych z plastiku – materiału odpornego na silne nasłonecznienie i deszcz. Wymiana była bardzo powolna – trosce o zdrowie wszystkich dzieci i sióstr odbywała się stopniowo. Prace jednak zakończyły się już szczęśliwie.
Dziękujemy całym sercem każdemu z Ofiarodawców za każdą złotówkę przekazaną na ten cel. Na pewno same nigdy nie zdołałybyśmy uzbierać odpowiedniej ilości pieniędzy, ponieważ codzienne wydatki, wielokrotny wzrost cen i brak wsparcia ze strony państwa boliwijskiego przyprawiają o ból głowy, jak ogarnąć wszystkie potrzeby i nie odesłać nikogo na ulicę z powodu braku funduszy... Złożone przez Was ofiary mają dla nas wymiar zarówno materialny, jak i duchowy, bo każda z nich jest dla nas „zielonym światłem”, że nasze życie nie jest Wam obojętne. Dziękujemy raz jeszcze całym sercem i modlimy się za każdego z Was w naszej codziennej modlitwie różańcowej w domowej kaplicy.
Z darem modlitwy +
s. Anna Kurysz SSCJ
dyrektorka sierocińca w Cochabambie
W latach 2025–2026 łączna kwota pomocy wyniosła 148 865 złotych – zawiera ona również środki na odmalowanie pokoi dzieci. Pozostałe pieniądze zostaną przeznaczone na bieżące funkcjonowanie sierocińca w ramach projektu Adopcja Miłości.