W Zambii opieka nad noworodkami wciąż stanowi ogromne wyzwanie. Wiele dzieci umiera w pierwszych tygodniach życia z powodu wcześniactwa, powikłań okołoporodowych czy zakażeń. W regionach wiejskich problemem jest nie tylko brak specjalistycznego sprzętu – inkubatorów czy koncentratorów tlenu – lecz także ograniczony dostęp do wykwalifikowanego personelu i stabilnego zasilania. Dlatego w Katondwe utworzenie oddziału neonatologii stało się koniecznością.
W Katondwe mieszka siedem sióstr Służebniczek Starowiejskich – trzy z Polski i cztery z Zambii. Siostry, oprócz zarządzania szpitalem, pracują również jako pielęgniarki, anestezjolożki i techniczki radiologiczne. Dyrektorką jest s. Mirosława Góra ABMV, lekarz chirurg, która przez 30 lat była jedynym lekarzem w powiecie. Dziś wspiera ją troje lekarzy. Jednak to wciąż za mało. W szpitalu obsadzonych jest zaledwie 35% potrzebnych etatów medycznych, a państwowe wsparcie dla tej placówki wynosi tylko około 12 tysięcy złotych miesięcznie. Mimo to, ten niewielki zespół medyczny pomaga rocznie blisko sześciu tysiącom pacjentów, a w ambulatorium udziela się około 15 tysięcy porad.
Najmniejsi pacjenci
Jedna z pacjentek trafiła do szpitala w ósmym miesiącu ciąży z krwawieniem i silnym bólem brzucha. Badanie USG wykazało odklejanie się łożyska – stan bezpośredniego zagrożenia życia dziecka. Serce maleństwa wciąż jednak biło. Lekarze zaproponowali przedwczesne cesarskie cięcie. Matka wiedziała, że to jedyna szansa.
Chłopczyk urodził się bardzo drobny. Jeszcze kilka lat temu takie dziecko w Katondwe nie miałoby szans, ale dzięki oddziałowi neonatologii, inkubatorom i troskliwej opiece było to możliwe. Chłopiec spędził tam około miesiąca – ogrzewany, karmiony, monitorowany. Gdy ważył już dwa kilogramy i zaczął samodzielnie ssać, mógł pojechać do domu.
Inne dziecko również przyszło na świat w ósmym miesiącu ciąży. Było tak kruche, że pierwsze tygodnie życia spędziło w inkubatorze. Karmione sondą, później ostrożnie pierwszymi kroplami mleka, dzień po dniu nabierało sił. Matka codziennie odciągała pokarm, a pielęgniarki podawały go maleństwu. W końcu nadszedł dzień wypisu.
Na oddziale neonatologii wisi niewielki dzwonek. Rozbrzmiewa tylko wtedy, gdy dziecko, które walczyło o życie, wychodzi do domu zdrowe. Jego dźwięk ogłasza zwycięstwo. To hymn wdzięczności dla lekarzy, pielęgniarek, rodziców, a przede wszystkim dla samego dzieciątka, które wygrało swoją pierwszą, najtrudniejszą walkę.
Serce powiatu
Około tysiąca porodów rocznie sprawia, że to właśnie tutaj bije serce całego powiatu. Szpital przyjmuje wszystkie przypadki z komplikacjami – krwotoki, przedwczesne porody, zakażenia.
Powstanie oddziału neonatologii było krokiem milowym w historii tej placówki. Jednak naturalnym i koniecznym kolejnym etapem rozwoju jest rozbudowa zaplecza diagnostycznego, w tym budowa nowoczesnego laboratorium szpitalnego.
Szpital, który powstał 60 lat temu i początkowo dysponował zaledwie 20 łóżkami, dziś ma ich 100. Niestety, istniejące laboratorium nie było rozbudowywane proporcjonalnie do rozwoju całej placówki. Dziś możliwości diagnostyczne szpitala nie nadążają za realnymi potrzebami pacjentów. Brakuje przestrzeni, nowoczesnego sprzętu i odpowiednich warunków do wykonywania specjalistycznych badań.
Szczególnie niepokojące są kwestie bezpieczeństwa. Obecnie nie ma wydzielonego pomieszczenia do badań w kierunku gruźlicy (TB), co stwarza poważne ryzyko zakażenia zarówno dla personelu, jak i pacjentów. Standardy bezpieczeństwa biologicznego jasno wskazują na konieczność izolacji oraz zastosowania odpowiedniej wentylacji w diagnostyce chorób zakaźnych. Bez nowego laboratorium trudno mówić o zapewnieniu właściwego poziomu ochrony. Budowa nowego laboratorium to inwestycja o wartości 350 tysięcy złotych.
Znaczenie tego szpitala trudno przecenić. W odległym, ukrytym w buszu zakątku świata stał się prawdziwą oazą nadziei. Bóg troszczy się o każdego i posyła swoich misjonarzy na krańce świata, ale chce także posłużyć się naszymi rękami. Włączmy się w to dzieło i wesprzyjmy szpital misyjny w Zambii, aby dźwięk dzwonka ogłaszającego zwycięstwo życia mógł rozbrzmiewać tam jak najczęściej.

