Ksiądz Jakub Szałek opowiada o codzienności dzieci, dla których szkolny posiłek bywa jedynym w ciągu dnia. Dzięki pomocy Sercańskiej Rodziny Misyjnej możliwe jest nie tylko dożywianie uczniów w szkołach na terenie misji w Lai w Czadzie, ale także walka z niedożywieniem najmłodszych dzieci pozostających jeszcze w domach.
Czad, kwiecień 2026 roku
Moi Drodzy Przyjaciele Misji!
Bardzo gorąco pozdrawiam Was wszystkich z dalekiego Czadu. Od jakiegoś czasu chodzę z myślą napisania tego listu, by podzielić się z Wami moją refleksją na temat dożywiania dzieci w Czadzie.
W parafii pod wezwaniem św. Maksymiliana Marii Kolbego w Lai, w Czadzie – gdzie posługuję – korzystamy z pomocy płynącej z Polski. Środki przeznaczone na dożywianie dzieci w Czadzie, które otrzymujemy od Księży Sercanów, trafiają do dzieciaków na terenie mojej misji. W większości z tej pomocy korzystają dzieci z naszej szkoły podstawowej i przedszkola. Dożywiamy także niemowlaki i małe dzieci w naszym misyjnym ośrodku zdrowia.
Szkoła Podstawowa im. św. Dominika Savio w Lai
Bardzo lubię obserwować dzieci, które spożywają posiłki w naszej szkole. Przygotowujemy dla nich zazwyczaj zupę ryżową lub miejscowe ciasto (coś, co przypomina nasze polskie drożdżówki lub kanapki). Dla większości dzieciaków jest to pierwszy konkretny posiłek w ciągu dnia… Jakiś czas temu rodzic jednego dziecka powiedział mi, że odkąd są posiłki, jego córeczka bardzo chętnie uczęszcza do szkoły – bardzo ją to motywuje, by do szkoły chodzić.
Z uśmiechem spoglądam na najmłodszych uczniów z przedszkola, którym wcale się nie spieszy, by ze szkoły wracać do domu. Po zjedzonym posiłku trzeba im uświadomić, że już czas iść do domu, bo zajęcia się skończyły… Nie wszystkie dzieciaki są z tego zadowolone. Pewnie chętnie zjadłyby drugi posiłek po południu – zostając w szkole aż do wieczora.
Kiedy w przedszkolu nie było posiłków, dzieciaki niezbyt chętnie przychodziły. Często było tak, że przychodziły zapłakane, bo były głodne. Tutaj, gdzie jestem, rzadko które dziecko je w domu śniadanie… Najczęściej jest tak, że gdy się obudzi, myje się, pije wodę i szybko biegnie do szkoły. Żadne dziecko nie zabiera ze sobą drugiego śniadania, bo rodzice nie mają za bardzo co mu dać…
Ale dzięki pomocy płynącej z Polski dzieciaki uczęszczające do naszej szkoły nie są głodne!!!
Ośrodek Zdrowia
W mojej misji dożywiamy też dzieci, które trafiają do naszego ośrodka zdrowia na leczenie. Zazwyczaj są to dzieciaki w wieku około 2–3 lat, odstawione dopiero co od piersi, bo urodziło się kolejne dziecko i mama karmi to najmłodsze. Dziecko odstawione od piersi szybko chudnie, kiedy nie ma wartościowych posiłków w domu. Do tego dochodzą choroby tropikalne, które wyniszczają naszych najmłodszych pacjentów.
Odwiedzając moje wioski w terenie, gdy tylko zauważę niedożywione dziecko, zachęcam rodziców, by przyszli ze swoim maleństwem do naszego ośrodka zdrowia i skorzystali z pomocy płynącej z Polski, w odpowiedni sposób dokarmiając swoją pociechę.
Kilka dni temu w jednej z moich wiosek spotkałem kobietę, która straciła nagle pokarm i nie miała jak nakarmić swojego dziecka. Było już bardzo wychudzone, bo od kilku dni piło tylko wodę i jadło jakąś zupkę z ryżu. Poinformowałem ją, że w naszym ośrodku zdrowia dożywiamy „maleństwa”. Na drugi dzień, z samego rana, mama pojawiła się ze swoim dzieckiem w naszej misji. Otrzymała odpowiednie mleko w proszku dla swojego dziecka. Nie musi się już martwić o jedzenie dla swojej pociechy…
Bez naszej pomocy mama, która ma problem z karmieniem piersią, nie jest w stanie zapewnić odpowiedniego wyżywienia swojemu dziecku. Mleko w proszku jest z kolei bardzo drogie. Rodziców nie stać na to, by takie mleko kupować.
Dlatego raz jeszcze chciałbym bardzo serdecznie podziękować tym wszystkim, którzy wspierają akcję dożywiania dzieci w mojej misji – w Czadzie!
Niech Pan Bóg Wam wszystkim błogosławi i stokrotnie odpłaca za Waszą hojność. Otaczam Was wszystkich modlitwą.
Z kapłańskim błogosławieństwem, z samego serca Afryki

