13 Maja
List do Darczyńców

Zbliżający się czerwiec to dla czcicieli Bożego Serca szczególny czas. Dlatego zapraszam do przesyłania nam intencji modlitewnych. W tym liście kieruję do Was również prośbę dotyczącą środków transportu dla misjonarzy.


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Cieszę się, że po raz kolejny możemy „spotkać się” za pośrednictwem listu. Bardzo serdecznie dziękuję Darczyńcom, którzy odpowiedzieli na prośbę o wsparcie budowy studni w Tanzanii. Otrzymaliśmy na ten cel ponad 500 tysięcy złotych. Dzięki Waszym ofiarom powstanie kilkanaście studni w Afryce!

W tym liście chciałbym przybliżyć temat środków transportu dla misjonarzy. Sam miałem możliwość doświadczyć warunków pracy misyjnej na Filipinach i w Czadzie. Pierwsza rzecz, z jakiej musimy sobie zdać sprawę, to struktura tamtejszego Kościoła. Zarówno w Azji, jak i Afryce, każda wspólnota parafialna oprócz głównego kościoła ma jeszcze od kilku do nawet stu kaplic dojazdowych! To misjonarz dociera do katolików mieszkających daleko od głównego kościoła parafialnego. Nie ma możliwości ruchu w drugą stronę, bo mało kto posiada chociażby motor.

Gdy byłem na Filipinach, ks. Szymon Bendowski zabrał mnie na wyjazd do kaplicy misyjnej. Musieliśmy dotrzeć do wioski w górach, których wysokość porównałbym z naszymi Bieszczadami. Jechaliśmy prawie cały czas gruntowymi drogami, aż znaleźliśmy się kilkaset metrów nad poziom morza. Miejsce było na tyle niedostępne, że bezpieczniej było dotrzeć tam motorem krosowym niż „dżipem” z napędem 4x4. Po zakończonej Eucharystii z ciekawości sprawdziłem zawartość woreczka z ofiarami. Doliczyłem się, w przeliczeniu na złotówki, 70 groszy… Dlaczego o tym piszę? Żeby pokazać, jak ogromna dysproporcja jest między ofiarami w krajach misyjnych, a cenami samochodów, które są misjonarzom niezbędne w ich pracy.

Z kolei, kiedy wylądowałem w stolicy Czadu, Ndżamenie i wyruszyliśmy w stronę Colon z ks. Marianem Wentą, misjonarz powiedział mi, że będziemy jechali jedyną drogą asfaltową, jaka jest w tym kraju. Mieliśmy do pokonania około 300 kilometrów, a do celu dojechaliśmy po 9 godzinach. Ta główna droga krajowa jest momentami tak dziurawa, że trzeba zwalniać do 10 km/h, żeby nie urwać zawieszenia. Czasem wydawało mi się, że lepiej byłoby usunąć „łaty” asfaltu, bo szybciej i bezpieczniej jechałoby się po utwardzonej drodze gruntowej. Oczywiście pozostałe drogi w Czadzie to drogi „polne”. Aby bezpiecznie docierać do swoich parafian misjonarze kupują samochody marki Toyota Hillux. Koszt takiego auta to 150 tysięcy złotych.

Na koniec minionego roku zostaliśmy poproszeni przez ks. Jana Krzyściaka – misjonarza na Filipinach o pieniądze na zakup samochodu Suzuki Jimny 4x4, ponieważ stary samochód zepsuł się całkowicie i nie można go było w żaden sposób „reanimować”. Na nowy samochód przekazaliśmy mu 80 tysięcy złotych z funduszu ofiar „Na misje – tam, gdzie najbardziej potrzeba”. Dostajemy kolejne prośby o pomoc w dofinansowaniu pojazdów misyjnych. Nie chcielibyśmy stanąć kiedyś wobec sytuacji, że musimy odmówić misjonarzom pieniędzy na zakup samochodu czy motoru, który umożliwia im ewangelizację. Stąd moja prośba o wpłatę na fundusz przeznaczony na ten cel.

Czerwiec to dla czcicieli Bożego Serca szczególny czas. Mocno wierzymy, że szczególnie w tym okresie Jezus „otwiera dla nas serce” i możemy liczyć na wiele Jego łask. Dlatego zapraszam Was drodzy Darczyńcy misyjni do przesyłania nam intencji modlitewnych na czerwiec. Można to uczynić listownie lub drogą elektroniczną. Zachęcam także do skorzystania z formularza on-line, który jest dostępny na naszej stronie internetowej. W czerwcu codziennie będzie sprawowana Eucharystia w nadesłanych intencjach, a w Domu dla Misji w Olsztynie księża sercanie będą je odczytywać podczas adoracji Najświętszego Sakramentu.

ks. Piotr Chmielecki SCJ
Zastępca Sekretarza
Misji Zagranicznych
Księży Sercanów